Korwin Piotrowska mówi #stopnienawiści. Ale hejtuje dalej i nie umie powiedzieć „przepraszam”

Dawno, dawno temu, bo w październiku 2016 roku, Karolina Korwin Piotrowska na antenie TVN Style w programie „Magiel towarzyski” postanowiła wystosować przeciwko mnie groźby karalne.

I powiedziała, że jedyne, co można ze mną zrobić to „zakopać w piaseczku”.

/foto: materiały prasowe/

Mamy styczeń 2019 roku. Po zabiciu prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, ta sama dziennikarka nawołuje na swoich social mediach do zaprzestania mowy nienawiści, by kilka chwil później nazwać aktorów (w tym Katarzynę Figurę), którzy pojawili się na premierze filmu „Diablo. Wyścig o wszystko” (w którym nota bene zagrali) baranami. Oczywiście pod tym postem wybiło szambo i wylało się wiadro  pomyj na ludzi związanych z tą produkcją. Jak się to ma do tego, co kilka chwil wcześniej pisała Karolina? Gdy bardziej rozumni obserwatorzy Facebooka zauważyli tę hipokryzję i zabrali głos, Karolina stwierdziła, że to jej opinia i ma do niej prawo. Tak, Karolina zawsze ma do wszystkiego prawo – nawet do hejtu, bo trudno napisać coś w cywilizowany sposób i tak wyrażać swoje myśli, ale już Mikołaj Roznerski czy Katarzyna Figura nie mają prawa do przyjścia na swój film.

Bardzo żałuję, że Karolina obejrzała tylko galerię gwiazd z premiery na Pudelku (sama to przyznała), by stwierdzić, że nie szanują żałoby po zamordowanym Prezydencie. A wystarczyło tylko zaczerpnąć języka, by wiedzieć, jak całe wydarzenie wyglądało. I nie było by tego wszystkiego. Np. nazwana przez Karolinę Katarzyna Figura „baranem”, powiedziała na ściance tłumowi paparazzi, że nie może się uśmiechać, bo zmarł Prezydent Gdańska.

Polecam również lekturę oświadczenia twórców filmu.

„W obliczu szokujących wydarzeń i tragicznej śmierci Prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, uważamy za niestosowne hejtowanie i obrażanie organizatorów planowanej od miesięcy premiery filmu. Podczas wydarzenia wszyscy oddali hołd pamięci zamordowanego Prezydenta oraz wyrazili sprzeciw wobec agresji i nienawiści. Rozumiemy, że mogła Pani o tym nie wiedzieć, jednak nie zwalnia to z odpowiedzialności „za słowo”. „kto szerzy mowę nienawiści, ten jest moralnie odpowiedzialny za czyny motywowane nienawiścią”. Pani określenie „barany” pod adresem organizatorów premiery jest tego zalążkiem i niepotrzebnym stygmatyzowaniem twórców i ich pracy. W tych tragicznych okolicznościach szczególnego znaczenia nabrała postawa twórców i aktorów filmu „Diablo. Wyścig o wszystko”.Obsada filmu dołączyła jeszcze przed tragicznymi wydarzeniami do rodziny Krewniaków, by promować ideę oddawania krwi i dawać wzór prospołecznych postaw. Spotkanie związane z premierą filmu miało wyjątkowy charakter. Nie było pozbawione refleksji spowodowanej bieżącymi dramatycznymi wydarzeniami, było zrealizowane w poszanowaniu sytuacji i adekwatne do niej, okrojone ze zbędnych akcentów rozrywkowych”.

/foto: grabari.pl/

Po tym wszystkim znany bloger, a prywatnie mój przyjaciel Piotr Grabarczyk, zebrał hejty pod adresem osób publicznych autorstwa Karoliny Korwin Piotrowskiej, która jest teraz pierwszą moralizatorką i nie pamięta jak wół cielęciem był. Jest grubo. „Zastanówmy się, kto wymyślił hejt w Polsce. Kto dał przyzwolenie na atakowanie osób publicznych – nie anonimowo, ale dając swoją twarz, imię i nazwisko oraz numer konta, bo wyczuwając koniunkturę, nienawiść została szybko przekuta na dobrze prosperujący biznes – czytamy na grabari.pl.

Jako, że w zestawieniu Grabariego znalazł się też słynny lachonek (czyli Edyta Herbuś, jeśli by ktoś nie był świadomy), postanowiłem zrobić przezornie śledztwo. Pamiętam wypowiedzi Karoliny, która zapierała się, że lachonkiem to nazwał Herbuś współprowadzący program – Tomasz Kin. Ona nie ma z tym nic wspólnego. Nigdy nie nazwałaby tak kobiety! Z tyłu głowy mówiło mi coś żeby to sprawdzić, bo nie chciałbym, by Grabari władował się na minę. Chwila na Playerze i mamy to, Sherlocku! I tak oto w odcinku szóstym siódmego sezonu z 2010 roku, w dwudziestej siódmej minucie i czterdziestej piątej sekundzie Karolina Korwin Piotrowska komentując nowy związek Edyty Herbuś z Mariuszem Trelińskim mówi: „No, niezłego lachonka sobie wziął”. Tak, wiem, że chwilę wcześniej lachonek wydobył się z ust Tomasza Kina, ale czy przytakując i powtarzając jego inwektywy, zwalnia to Karolinę od odpowiedzialności i ją usprawiedliwia? No właśnie…

Dałem więc na InstaStory owy fragment z lachonkiem w wersji wideo, bo lubię obalać mity. Co po tym zrobiła Karolina? W sekundę zablokowała mój profil. Mimo że ją nigdzie nie obraziłem – screen poniżej. Aby było śmieszniej/bardziej żenująco (niepotrzebne skreślić), Karolina w rozmowach ze mną nie raz, nie dwa, śmiała się z celebrytów, którzy blokują innych. Czy to bez powodu, czy za krytykę (nie mylić z hejtem, bo ostatnio coraz mniej osób to potrafi), mimo że mają profile publiczne. Karolina, zapomniałaś już, że wystarczy jeden klik i można się wylogować z Insta i bez problemu wejść na zablokowany publiczny profil? Nie żebym zamierzał to robić, ale Ci przypominam 🙂 Teraz między tobą, a np. takim, Kubą Wojewódzkim czy Dawidem Wolińskim, w kwestiach braku dystansu i poruszania się w internecie, można postawić znak równości.

/foto: instagram/

Aby mieć jednak czyste sumienie, napisałem do Karoliny na Messengerze  by wytłumaczyła mi powody swojego irracjonalnego zachowania. Przy okazji ją przeprosiłem na wypadek, jeśli poczuła się urażona, bo przecież nie to było moim celem. Ktoś kto sam lubi obnażać celebrytów i stoi na straży prawdy, powinien o tym wiedzieć. Niestety zamiast powodu mojej blokady usłyszałem od Karoliny, że ma od rana groźby karalne i spędziła dwie godziny na policji. Co ja mam z tym wspólnego? Filmik z lachonkiem udostępniłem jakoś późnym wieczorem, gdy Karolina siedziała już w domu. Poza tym ten konkretny fragment „Magla towarzyskiego” nie jest powodem do takiego zachowania.

Oczywiście gardzę i brzydzę się groźbami karalnymi i bardzo współczuję wszystkim, którzy muszą się z nimi mierzyć. Coś na ten temat wiem, bo sam to przeżyłem dzięki nikomu innemu, jak właśnie Karolinie. Skoro jednak dziennikarka stwierdziła przy okazji, że grożą jej przez to, że rozpętaliśmy burzę* (tak, liczba mnoga, więc spodziewam się, że chodzi o mnie i Grabariego?), to zapytałem czy może jest świadoma, co sama kiedyś rozpętała, nawołując na antenie TVN Style by mnie zakopać. Nie uzyskałem odpowiedzi. Może jednak usłyszę słowo „przepraszam” za ten piach? – dopytywałem naiwnie. No niestety nie przeszło to Karolinie przez klawiaturę.

*Po wpisie o baranach, Facebook zablokował fanpejdż Karoliny na 30 dni. Jak zwykle jednak według samej zainteresowanej, ona przecież niczego nie rozpętała. I winny jest każdy, tylko nie ona.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *