Kulisy konfliktu Justyny Steczkowskiej i Kayah: „Kasia Szczot ma poważny problem osobowościowy”

Każdy sympatyk show-biznesu wie, że Kayah i Justyna Steczkowska nie pałają do siebie sympatią. Tylko właściwie dlaczego? Poszperałem i dotarłem do początków ich wojny.

29 czerwca spłonął Globe Theatre w Londynie, uchwalono pierwszą konstytucję Rumunii, a Marilyn Monroe wzięła ślub z dramatopisarzem Arthurem Millerem. Kilkadziesiąt lat później tego samego dnia Kayah spuściła zasłonę milczenie i powiedziała w końcu szczerze, co tak naprawdę sądzi o Justynie Steczkowskiej.

Mamy 2004 rok. Wtedy po raz pierwszy można przeczytać o konflikcie Justyny Steczkowskiej i Kayah. Co ciekawe – z ust samych zainteresowanych. – Nie nadawajcie Steczkowskiej aż takiej wielkiej rangi. Jest to osoba, w której nie trawię tego, że mnie kopiuje. Polski rynek muzyczny jest za mały, abym była przez nią prześladowana. Uważam, że każdego powinno być stać na własną inwencję. W Polsce jest za dużo bezmyślnego kopiowania innych artystów. Steczkowska jak musi, to niech sobie kopiuje jakichś artystów z zagranicy – grzmiała Kayah na łamach Faktu.

 

Na odpowiedź Steczkowskiej nie trzeba było długo czekać. Dzień później na łamach tego samego dziennika, odbiła piłeczkę.

– Uważam, że Kasia Szczot (prawdziwe nazwisko Kayah – przyp.red) ma poważny problem osobowościowy. Przecież fakty mówią same za siebie. Jesteśmy tak strasznie do siebie niepodobne i fizycznie i muzycznie! Kiedy ja wydałam płytę „Dziewczyna szamana”, która zresztą okazała się sukcesem (250 tys. sprzedanych egzemplarzy i pięć Fryderyków), Kaśka śpiewała jeszcze w chórkach. Tak naprawdę szerokiej publiczności znana jest dopiero od czasu duetu z Goranem Bregoviciem. Wtedy dopiero osiągnęła sukces. Nie wydaje mi się więc, żebym kopiowała jakiekolwiek jej dokonania. Kasia Szczot nie raz dawała publicznie wyraz niechęci do mnie. Ale starałam się tego nie komentować. To smutne, że ona nosi w sobie tyle zazdrości i nienawiści – stwierdziła Steczkowska.

Szkoda, że Steczkowska zapomniała, że jej płyta „Dziewczyna Szamana” (nie wiem skąd też to 250 tys. sprzedanych płyt, bo Wikipedia Jusi informuje o ponad 100 tys.) ujrzała światło dzienne dopiero 18 marca 1996 roku. Tymczasem Kayah święciła triumfy już rok wcześniej. Wszystko to za sprawą płyty „Kamień” z 5 listopada 1995 roku! Album ten głównie dzięki przebojowi „Fleciki”, sprzedał się w nakładzie ponad 60 tysięcy egzemplarzy i zdobył status złotej płyty. Za niego też Kayah zdobyła Fryderyka w kategorii „wokalistka roku”.

Przeczytaj też: Justyna Steczkowska o piersiach, porażce na Eurowizji, prześladowaniu i paśmie niepowodzeń

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *