Czy ktoś może odłączyć Kindze Rusin internet?

Gdy przed laty wpisy internetowe Moniki Zamachowskiej (wtedy jeszcze Richardson) wzbudzały sporo niepotrzebnych emocji, powstała na Facebooku grupa skierowana do jej ukochanego – Zbyszek, odłącz Monice internet. Teraz o to samo należy zaapelować do bliskich Kingi Rusin. Bo największym wrogiem prowadzącej „Dzień Dobry TVN” nie jest Małgorzata Rozenek-Majdan czy Jan Szyszko, myśliwi czy kupujący kosmetyki testowane na zwierzętach, a… ona sama. Nikt od dawna nie dał w sieci takiej lekcji autodestrukcji, jak ostatnio robi to koncertowo Kinga Rusin. A wydawało się, że skoro kurz po pyskówce z Małgorzatą Rozenek-Majdan i jej rodziną opadł, Kinga wyciągnie wnioski i da sobie na wstrzymanie. Bang!

Jak wiadomo największe kryzysy w mediach społecznościowych wybuchają w weekendy. No i w niedzielę, po wizycie Mai Frykowskiej w „Dzień Dobry TVN”, na Facebooku i Instagramie Kingi Rusin zawrzało. I to bynajmniej nie ze względu na gościa, a duet prowadzących z nim wywiad, czyli Kingę Rusin i Piotra Kraśkę. Dziennikarze od początku rozmowy nie kryli stronniczego nastawienia i niechęci do swojej rozmówczyni, która zdecydowała się zasiąść na kanapie popularnej śniadaniówki ze względu na promocję książki o swoim nawróceniu. „Sprawy wiary to niekoniecznie są rzeczy do opowiadania w studiu telewizyjnym”, kpił Kraśko, jakby nie wiedział po co Maja znalazła się w jego studiu. „Jesteś teraz misjonarką?” – podśmiechiwała się Kinga i próbowała wkładać Mai w usta swoje przeróżne refleksje. Dla niej napisanie książki = powrót do show-biznesu. Gratulacja! – jak to mawia Dżoana Krupa.

Szkoda, że prowadzący nie pomyśleli, że Frytka nie wzięła się w ich programie z łapanki. Ktoś ją tam zaprosił w konkretnym celu. Co więcej, przed rozmową w studiu został wyemitowany 5-cio minutowy reportaż Katarzyny Olubińskiej o przemianie Mai, który miał być wprowadzeniem do rozmowy na ten temat. W tej sytuacji po co nagle zgrywać „zdziwioną Iwonę”, jakby rozmowa z Frykowską miała np. dotyczyć sukienek, a Majka niczym Filip z konopi wyskoczyła z wiarą?

Na szczęście ludzie przed telewizorem nie są idiotami, jak to często próbuje się im wmówić. I napastliwe zachowanie Kingi Rusin i Piotra Kraśki nie uszło ich uwadze. W licznych i ciekawych komentarzach na profilach dziennikarki wyrażali swoje oburzenie, podkreślając, że wraz z Piotrem wykazała się wyjątkowym chamstwem. Generalnie zero hejtu, a same konstruktywne opinie. Wszyscy wymieniający ciekawe spostrzeżenia nie kryli się też pod anonimowymi nickami, a pisali ze swoich oficjalnych kont. Myślę, że jest tu to bardzo ważne. Wydawało się, że taka osoba jak Kinga Rusin – dziennikarka z 25-letnim doświadczeniem – jest otwarta na wymianę opinii i nie boi się dyskusji na poziomie. Wszystkie takie raczej były, bo śledziłem to przez kilka godzin.

Niestety okazuje się, że w słowniku Kingi (gdzie jej odwaga, dialog czy otwartość, którą się szczyciła i którą doceniałem) nie ma takich słów jak krytyka i pokora. Kinga dostrzegła jednak problem, bo odniosła się do niego w specjalnym wpisie, gdzie próbowała odwrócić kota ogonem. Ale pogrążyła się jeszcze bardziej.

„Świetna opowieść Mai Frykowskiej o nawróceniu dziś w DDTVN. Czy uwierzyłam? Tak, tym bardziej, że sama w różnych kwestiach nawróciłam się nie raz, a wiara chrześcijańska jest dla mnie ważna. Miałam i mam jeszcze trochę wątpliwości, bo na początku „Frytka” nie chciała jednoznacznie odciąć się od swojej kontrowersyjnej przeszłości i uznać jej za błąd. Ale dopytana to wyjaśniła. Uwierzyłam też w to, że pojawiła się w telewizji ponownie po to, żeby zachęcać do nawrócenia, a nie po to by dzięki spektakularnemu nawróceniu wrócić na pierwsze strony gazet, magazynów i portali. Ale nie jest to historia oczywista i łatwa. Maja musiała się więc trochę natrudzić żeby rozwiać nasze wątpliwości. I świetnie sobie poradziła z pewnością wielu inspirując. Gratuluję jej występu”, napisała na Instagramie.

Jak ma ktoś w to uwierzyć, gdy pod tym wpisem każdy komentarz, który nie jest pojazdem po Mai czy słodzeniem i zlepkiem zdań w stosunku do Kingi typu „ale jest pani piękna/cudowna” jest kasowany. Sam pozwoliłem sobie napisać, że nie podobała mi się jej rozmowa z Mają i co? Kinga równiez usunęła moj komentarz. Aby tego było mało, gdy opinie na poziomie mnożyły się w zatrważającym tempie, Rusin bardzo „dojrzale” zablokowała możliwość dodawania jakichkolwiek innych opinii. Przedszkole.

Dotychczas wydawalo mi się, że cenzura dotyczy tylko hejtu czy celebrytow klasy żet, ktorzy reprezentują poziom ameby. Niestety jak widać, dotyczy to też osób wykształconych, którzy chcą być postrzegani jaki otwarci, broniący wolności słowa czy w ogóle różnych ważnych wartości. Generalnie chodzące ideały, nic tylko brać z nich przykład. Boli i rozczarowuje cholernie, bo lubię kosmetyki Kingi (są naprawdę świetne i warto wydać na nie trochę grosza!) i popieram jej inicjatywy związane z ekologią. Taka osoba wydawałoby się, że jest ponad tym celebryckim pustym bagnem. Niestety skoro Kinga Rusin wycina komentarze, tak jak Szyszko lasy, czym zakłamuje bardzo rzeczywistość, to po co w ogole wchodzic z nia w dialog? I jak jej dalej ufać i cenić jako dziennikarkę?

Napisałem o tym na Instagramie. I dowiedziałem się, że kasowanie komentarzy (nie hejtu!) przez Kingę to chleb powszedni.

„Podoba mi się, że po latach udawania skrzywdzonej w końcu wychodzi na światło dzienne jej prawdziwa twarz, widzowie i internauci też to powoli dostrzegają. A na złośliwość, zgorzknienie i poczucie wyższości nawet krem z pyłkami z kosmosu nie pomoże…” – napisał Piotr Grabarczyk. Myślę, że to świetna puenta.

Przeczytaj też:

Kogo Kinga Rusin oszukała na Oscarach?

2 comments on “Czy ktoś może odłączyć Kindze Rusin internet?
  1. Bartek. Ty tez usuwasz komentarze i blokujesz ludzi, kiedy piszą ci coś niepochlebnego. Co jest konstruktywna krytyka. Wiec mniej hipokryzji prosze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *