Otworzyłem związek, co dalej?

Szukam zabawy bez zobowiązań, a ty? U mnie czy u ciebie? Wyślesz mi jakieś gołe zdjęcia? Pytania te, nie są obce miłośnikom internetowych podbojów, którzy relację z drugą osobą, ograniczają tylko do szybkiego numerku. Do nich właśnie zaliczają się bohaterowie filmu Drake’a Doremusa – „Newness”. 

Wydawałoby się, że Martin (Nicholas Hoult) i Gabi (Laia Costa) są spełnieni. Pochodzą z dobrych domów, skończyli prestiżowe szkoły, mają ciekawą pracę, piękne mieszkania, mnóstwo przyjaciół, a przy tym są piekielnie atrakcyjni. Ona – rodowita Hiszpanka. 9 lat temu opuściła Barcelonę i zaczęła studia w Los Angeles. Magister z historii sztuki był tylko początkiem jej ambicji. Gabi zrobiła też licencjat z psychologii i biologii ewolucyjnej. Obecnie pracuje jako rehabilitantka. Nie ukrywa, że co chwila lubi wywracać swoje życie do góry nogami. Rutyna i przewidywalność nie są dla niej. On – magister farmacji. Prowadzi swoją aptekę i jest jednym z bardziej lubianych gości w okolicy. Na pierwszy rzut oka wydawałoby się, że są z zupełnie innych światów. Łączy ich to, że oboje mają wielkie potrzeby seksualne. Tym dają upust dzięki Tinderowi. I choć zazwyczaj czują się po wszystkim źle, bo większość z ich seksualnych partnerów, różni się w realu od zdjęcia w aplikacji, flirt i adrenalina, która wiąże się z takim spotkaniem, wygrywają. Trafiony zatopiony, trzeba iść dalej. Martin nie ukrywa, że czuje się jak niepotrzebny dodatek do penisa, a Gabi jak zboczony potwór. W dniu, w którym się umawiają, są po nieudanych seks randkach. Jedno piwo, które miało ich rozluźnić, przeciąga się do zabawy w barze do białego rana. Martin i Gabi po raz pierwszy od dawna czują się spełnieni. W końcu – poza seksem – mogą porozmawiać z kimś o czymś głębszym, dlatego widzów nie powinien dziwić fakt, że para szybko decyduje się na związek. Każda późniejsza scena filmu Doremusa (wielkim plusem są do bólu saute zdjęcia) udowadnia jak główni bohaterowie bardzo się kochają i jak idealnie  do siebie pasują.

Niestety czym byłby dobry film bez kłód, które reżyser rzuca bohaterom pod nogi? Po miesiącach motylów w brzuchu, kończy się dirty dancing i zaczyna zwykłe życie. Rutyna, problemy w pracy, ból głowy, brak ochoty na codzienny seks czy ex, która powraca jak bumerang, okazują się początkiem końca. W końcu Martin i Gabi decydują się otworzyć swój związek i zatracają się w randkach z innymi. I tu zaczyna się maniana, bo Gabi przestaje kontrolować swoje uczucia, a Martin stwierdza, że to nie dla niego…

Czy otwarte związki działają? W rzadkich przypadkach tak, ale z tego co obserwuję, otwarte relacje są w końcu skazane na porażkę, niezależnie od tego, jak bardzo ludzie się starają, żeby tak nie było. Na początku wszystko wygląda na wolność, ale w końcu (wow!) rodzi się zazdrość, zaborczość, nieufność. Bo jak to w ogóle działa? Mieszkacie razem, jest wieczór i nagle mówisz, że wychodzisz się bzykać i ta druga osoba przyjmuje to ze spokojem, jakbyś mówił, że idziesz kupić colę? Czy może robicie to dyskretnie i zadzieracie głowę jak Dulska? Macie przyzwolenie na seks po kątach, ale o tym się nie mówi, tak? W jednym i drugim przypadku – sick.

„Newness” bada przynęty i świetnie pokazuje pułapki otwartego związku na „cyfrowym rynku mięsa”. Jeśli o mnie chodzi, nie wierzę, że gdy ludzie naprawdę się kochają, potrzebują wpuszczać do swojej sypialni osoby trzecie. Po obserwacji znajomych mogę śmiało twierdzić, że na otwarte związku decydują się osoby, które nie umieją być same. A życie w układzie partnerskim bardzo im odpowiada.  Bo dzielą się obowiązkami domowymi, wszystko nie jest na ich głowie. Takie osoby jednak szybko nudzą się seksem, więc ciągle potrzebują spotykać się z nowymi osobami. Stare, które czekają w domu, może kiedyś i kochali, ale dziś, to co do nich czują ogranicza się do sentymentu i przywiązania. Takiego samego jakim darzymy dobrego współlokatora. Fajnie jest w końcu pojechać z kimś na wakacje, wypić wieczorem butelka wina, ugotować wspólnie obiad czy porozmawiać o dniu w pracy. Gdyby jednak druga połówka nie chciała decydować się na otwarty związek, to by od razu pojechali Magdą Gessler i kazali drugiej osobę natychmiast spierdalać pod gruszę. Taka to miłość. Bo zawsze ktoś chce otwartego związku bardziej, nie ma bata. To też pokazuje ten film i na koniec banalnie, ale prawdziwie, odpowiada na jakże odkrywcze pytanie pt: „Co jest w życiu ważne”.

Film „Newness” można obejrzeć legalnie w sieci na platformie „Netflix”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *