Anna Wendzikowska kupiła sobie 295 tys. followersów na Instagramie!

Ile razy wchodząc na konto jakiejś przeciętnej dziuni z telewizora zazdrościliście jej życia? Bo choć może taka pani X czy Z nie jest w pierwszej lidze gwiazd, nie robi nic nadzwyczajnego i na pierwszy rzut oka w sumie nie różni się od zwykłego zjadacza chleba, to ma życie lepsze od Małgorzaty Kożuchowskiej, Mai Ostaszewskiej albo Magdaleny Cieleckiej, czyli naszych gwiazd absolutnie top of the top. To one są prawdziwymi artystkami i w przeciwieństwie do takiej dziuni zasługują na gwiazdkę z nieba i gdyby ją miały, nie byłoby w tym nic dziwnego. Jednak dzieje się tak, że to właśnie te kręcące się od lat po obrzeżach show-biznesu tułaczki mają tysiące followersów na Instagramie, a nie artystki, które przywołuję powyżej. To chory system i to właśnie przez te chore statystki do tych tułaczek reklamodawcy w pierwszej kolejności walą drzwiami i oknami. Żyć nie umierać – chciałoby się rzec, o gustach się nie dyskutuje. Na szczęście mam dobrą wiadomość. Życie to nie bajka Disneya. Kłamstwo ma krótkie nogi i ty – drogi czytelniku mojego bloga – nie jesteś od tych tułających się udawaczek wcale gorszy.

Nie od dziś wiadomo, że Instagram to już nie tylko zwykła aplikacja do zabawy, a potężne narzędzie, na którym się zarabia. Masz duże zasięgi – stajesz się influencerem. Odzywają się do ciebie reklamodawcy, którzy za lokowanie produktu płacą miliony monet (im więcej followersów tym więcej kasy dostaniesz). Żebyśmy się dobrze zrozumieli – skoro ktoś chce rozjebywać horrendalne kwoty za głupie fotki, to nic dziwnego, że są ludzie, którzy chętnie z tego korzystają. Akurat w tym nie ma nic złego. Problem rodzi się, gdy followersi, którzy widnieją w liczniku jednej czy drugiej dziuni, nie są jej realnymi fanami, którzy po zareklamowaniu jakiegoś produktu ruszą szturmem do sklepu, bo to tylko kupione na allegro boty…

Początek majówki wyprowadził mnie na manowce. Mając dość upału zaszyłem się przed komputerem, gdzie super wiatraczek, który służy mi już trzeci rok ochładzał moje zbolałe kości. Nie wiedzieć kiedy trafiłem na koniec internetu, gdzie np. nadziałem się na Instagram Stiflera z Warsaw Shore (wtf?!) czy Anny Wendzikowskiej. I o ile po tym pierwszym nie spodziewałem się absolutnie niczego ponad poziom ameby, tak konto reporterki „Dzień Dobry TVN” czy jak ktoś woli Moniki z „M jak miłość”, która od lat pretenduje do miana gwiazdy, bardzo mnie zaskoczyło. Na fotkach Ani widzimy wieczne podróże, piękne ciuchy, drogie dodatki, masa postów sponsorowanych – generalnie bajka. Ania to ma życie! – pomyślałem. 295 tysiące Followersów?! Wow, robi wrażenie. Super! Niestety Wendy – jak to mawia Grabari – życie popierdoliło się z teledyskiem. Wystarczy kilka sekund by wejść w jej followersów i natychmiast przekonać się, że w tej magicznej liczbie 295 koła nie ma prawie nikogo z Polski. Ba, większość z tych „osób”, które ją „śledzą” to fikcyjne konta, których obserwowanie można bez problemu kupić w internecie. Koszta to wprawdzie niemałe, bo za tysiąc followersów trzeba zapłacić 20 dolców, ale jak widać dla fejmu zrobi się wiele i gdy celebrytka się bawi, pieniądze się nie liczą.

Zastanawiam się przy tej okazji jak bardzo trzeba mieć smutne życie, jak wiele kompleksów, by kupować sobie obserwatorów. Serio ich większa liczba – nawet jeśli to nie są realni ludzie – podreperują ego? Ok, może ktoś się na to nabierze i pomyśli jaka jesteś super, ale tak po całym dniu, gdy patrzysz w lustro, nie jest Ci po prostu głupio samej przed sobą?

Tak wyglądają przykładowe konta, które obserwują Wendzikowską…

Powyższy przypadek pokazuje, że wielu pracodawców da się oszukać, bo chociaż zależy im na zasięgach – nie sprawdzają oni ich realności. Więc teraz rodzi się kolejne pytanie, z którym was zostawiam i liczę, że podzielicie się ze mną swoją opinią w komentarzach. Kto jest większym przegranym – Wendy, która stworzyła sobie utopię i w nią brnie – czy firmy, które dają się nabijać w butelkę? Jakby nie było – show must go on. Wielu celebrytów trzeba dzielić przez trzy.

 

One comment on “Anna Wendzikowska kupiła sobie 295 tys. followersów na Instagramie!
  1. Pingback: Bartosz Pańczyk | Firmy odcinają się od kupionych followersów Wendzikowskiej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *