Ukradli kilka milionów złotych. Ciemna strona show-biznesowych imprez

/źródło: YouTube/Plotek.pl/

Po tym, gdy fotografowie powiedzieli niedawno na Pudelku basta gwiazdom bezprawnie zamieszczającym w sieci zdjęcia, do których nie mają praw, wybuchło piekło.

Poczatkowo problem opisywałem tutaj – TE GWIAZDY KRADNĄ W INTERNECIE: MLYNKOVA, STECZKOWSKA, RUSIN I…

Pod tym wpisem – wracającym do mnie z różnych stron jak bumerang – wśród komentujących internautów i często rozżalonych celebrytów, pojawiły się setki pytań. Dlaczego gwiazdy nie mogą rozpowszechniać zdjęć z imprez, których nie zrobili, a na których się znajdują? Ile pieniędzy po każdym evencie są stratne agencje fotograficzne i fotografowie? Kto kradnie najbardziej i dlaczego? Co zrobić by móc w social mediach chwalić się swoimi pięknymi zdjęciami? Na te i inne pytania odpowiada Monika Marczak, która od lat robi zdjęcia osobom z pierwszych stron gazet.

Ile zdjęć ukradły Ci gwiazdy?

– Dużo za dużo, jednak problem nie dotyczy tylko mnie, ale także moich kolegów. Po każdej większej imprezie w sieci pojawiają się setki „zapożyczonych” zdjęć. Kradną nie tylko gwiazdy, ale też firmy. Na każdym takim wyjściu zarówno fotograf jak i reprezentująca go agencja tracą kilkaset złotych. Jeżeli mielibyśmy moc i siłę żeby zliczyć ile tego uzbierało się przez lata, to myślę, że całe środowisko fotografów eventowych straciło podczas imprez kilka milionów złotych. Fotograf nie zarabia za samo przyjście na tzw. „kotleta”, nikt mu za to nie płaci. Zarabia dopiero w momencie publikacji każdego zdjęcia dzieląc jeszcze te kwoty z agencją.

Próbowałaś rozmawiać na ten temat z jakąś gwiazdą?

–  Cały czas trwają rozmowy. Zwłaszcza teraz, kiedy zrobiło się w tym temacie głośno. Trafiają się osoby, które dzwonią, podchodzą na eventach i pytają gdzie mają się zgłosić i co zrobić żeby legalnie nabyć zdjęcie.

Robię na oficjalnej imprezie zdjęcia gwiazdom na ściance. Kto ma do nich prawo?

– Prawa autorskie i majątkowe należą do Ciebie. Gwiazda jest na oficjalnej imprezie, dlatego jest w pracy. Dobrze wiesz, że zazwyczaj nie za darmo. Co innego kiedy zrobisz zdjęcie gwieździe na ulicy i nie masz zgody na wykorzystanie wizerunku, ale odpowiedzialność w takich wypadkach leży po stronie publikującego, a nie fotografa.

Dotychczas fotoreporterzy nie mówili głośno o tym, że gwiazdy kradną im zdjęcia, a przecież to trwa od dawna. Myślisz, że do poruszenia tematu przyczyniła się Sonia Bohosiewicz, która ostatnio stwierdziła, że wasz zawód umrze i teraz chcecie pokazać, że bez was takie osoby nie istnieją w przestrzeni publicznej. Bo przecież nie mając ładnych zdjęć, nie będą miały okładek i publikacji, na których bardzo im zależy. Umówmy się, że zdjęcia kradną tylko te osoby, które kochają się lansować i którym bardzo zależy na rozgłosie i zdjęciach.

– Nie powiedziałabym, że zdjęcia kradną tylko te gwiazdy, które mają „parcie na szkło”. Często działa tutaj nieświadomość prawa. Gwiazda myśląc, że na zdjęciu został zaprezentowany jej wizerunek ma do niego prawo. Jeszcze gorzej jest ze stylistami, makijażystkami i fryzjerami. Którzy twierdzą, że bez ich pracy nie byłoby zdjęcia. Zgodzę się, ale bez pracy fotografa też nie byłoby tego zdjęcia, bo z całym szacunkiem, ale zdjęcie zrobione nawet najlepszym smartfonem to po prostu gniot 🙂 Tylko, że team gwiazdy jest opłacony i na tym zarabia, a fotograf po raz kolejny jest „okradany” ze swojej pracy. Jest grono gwiazd, które szanuje naszą pracę, wie, że bez nas nie zaistniałyby w showbiznesie. Podchodzą nie tylko na imprezach, ale też na ulicy, w prywatnych sytuacjach. Rozmawiają z fotografami, żartują, uśmiechają się. Na szczęście takie przypadki jak wspomniana Sonia Bohosiewicz, możemy zliczyć na palcach jednej ręki. Profesjonaliści wiedzą, że żaden telefon nie zastąpi dobrego aparatu z dobrym szkłem i co najważniejsze umiejętności.

Dlaczego fotografowie nie podają gwiazd do sądu? Przecież wygralibyście w prosty sposób wszystkie sprawy bo prawo jest bezlitosne i po waszej stronie.

– Wydaje mi się, że lepszym krokiem w celu poprawy rynku jest uświadamianie i rozmowa. Jeżeli każda agencja miałaby zakładać sprawę danemu celebrycie o wykorzystanie zdjęć na kilkaset złotych to byłoby już nawet zabawne. Myślę, że w naszym kraju rozwiązanie prawne takich sytuacji ciągnęłoby się latami, a to wszystko kosztuje.

Które gwiazdy kradną najczęściej zdjęcia?

– Może prościej byłoby zapytać, które kupują? Jest ich garstka, póki co mniejsza niż myślisz

Niektóre z gwiazd udają teraz głupie i mówią, że nie wiedzieli, że kradną i chcieliby kupować swoje zdjęcia ze ścianek, ale nie wiedzą jak to zrobić. Oświeć ich proszę co mają zrobić by miały ładne zdjęcie na profilu, a przy okazji nie łamały prawa.

– Wystarczy żeby odezwały się telefonicznie, bądź mailowo do jednej z agencji fotograficznych. Nie będę tutaj reklamować swojej, ani żadnej innej. Wystarczy, że przejrzą portale i zerkną na podpisy pod zdjęciami.

Kupię już takie zdjęcie i dam je na Instagram. To prawda, że jeśli chcę je zamieścić jeszcze w innych miejscach to muszę znowu wykupić licencję na każdorazowe wykorzystanie, bo jeden zakup zdjęcia nie upoważnia mnie do zamieszczania tego zdjęcia do końca życia wszędzie gdzie tylko się da?

– Pole eksploatacji zdjęcia i licencja na wykorzystanie, to już wewnętrzne kwestie między agencją, a firmą. Jeżeli chodzi o osoby prywatne, to raczej ten problem nie istnieje, ale nie można przekazywać go osobom trzecim. Tak więc, to, że gwiazda kupi zdjęcie, nie znaczy, że może przekazać je swojemu styliście, fryzjerowi czy projektantowi, który ją ubrał. To samo działa w drugą stronę, firma czy projektant nie może przekazywać go gwieździe.

Inne gwiazdy myślą, że jak wezmą zdjęcie z jakiegoś portalu, który kupił zdjęcie od agencji X i podpiszą, że zdjęcie: portal Y to nie ma problemy, bo źródło jest podpisane…

– Podpisanie źródła nie załatwia problemu. To nie portal jest autorem zdjęcia, tylko fotograf. Serwisy internetowe są naszymi klientami i zdjęcia kupują. W swoich regulaminach mają jasne zapisy o zakazie kopiowania zdjęć.

Po mojej notce o kradzieży zdjęć przez gwiazdy rozgorzała dyskusja. Jedna z pań napisała: „Dlaczego wzięcie zdjęcia, które ktoś nam zrobił i teraz jest w internecie jest kradzieżą? Rozumiem, że fotograf zarabia na zdjęciach, ale gdyby nie osoba na tym zdjęciu to by tego zdjęcia nie sprzedał. Na prosty rozum, czy osoba na zdjęciu nie ma takich sam praw jak osoba, która zdjęcia robi? Czy fotograf nie kradnie wizerunku danej gwiazdy?” Jak to więc jest?

– Fotograf, który jest na evencie jest akredytowany, tak jak dziennikarz. Gwiazda przychodząc na event wie, że będą na niej fotografowie i jest na to przygotowana. Przychodzi do pracy, za którą jest wynagradzana. Fotograf dostaje pieniądze od każdego sprzedanego zdjęcia, to że jesteśmy na zdjęciu nie upoważnia nas do używania tego zdjęcia. To samo tyczy się osoby prywatnej, prosty przykład matka z dziećmi kupuje sobie sesję rodzinną. Dostaje zdjęcia a potem zgłasza sobie zdjęcie, bo pasuje do tematyki konkursu. Nie ma do tego prawa, bo prawa autorskie i majątkowe na zdjęcia należą do fotografa.

 

/źródło: YouTube/Plejada.pl/

Jak myślisz, dlaczego żadna z gwiazd nie chce płacić za swoje zdjęcia z bankietów? Przecież koszt jednego zdjęcia z tzw. kotleta to 50-100 zł.

– Już nie powiem, że żadna. Zaczęło trochę zaczęło ich przybywać. Fakt, dla takiej osoby nie są to duże pieniądze. No chyba, że bywa na 3 eventach dziennie 5 razy w tygodniu i z każdego pragnie publikować zdjęcia na Instagramie 😉

Ile mniej więcej pieniędzy są stratne agencje z każdego eventu jak gwiazdy wrócą już do domu, dorwą się do internetu i następnego dnia pokradną foty z portali?

– Każdy takich event do tej pory to były straty rzędu kilku tysięcy złotych dla każdej z agencji. Oczywiście to nie dzieli się równo, bo to zawsze loteria czyje zdjęcie zostanie „ukradzione” i z którego portalu. Chociaż muszę z zadowoleniem przyznać, że te ilości zmalały odkąd wybuchła ta „afera”.

Dlaczego właściwie gwiazdom tak bardzo zależy na swoich zdjęciach ze ścianek, że później zamieszczają je na swoich social-mediach? To prawda, że często dostają kreacje, dodatki, fryzury za darmo w zamian za reklamę i po prostu muszą później pochwalić się takim zdjęciem w sieci by deal z daną marką się zgadzał?

–  Tak, to główny powód zamieszczania zdjęć na portalach społecznościowych. Gwiazdy za wypożyczenie lub podarowanie kreacji lub dodatków robią reklamę firmom. Dodatkowo najczęściej są jeszcze za to gratyfikowane finansowo. Na jednym z eventów zdarzyło się nawet, że pewien dziennikarz znanej stacji wystartował do fotografów z tekstem „zróbcie mi zdjęcia, bo mi zapłacili żebym tu przyszedł”. To pokazuje brak szacunku „gwiazd” do fotoreporterów. No właśnie, jemu zapłacili, to może on zapłaciłby fotografom? Pewna znana dziennikarka z innej stacji telewizyjnej powiedziała kiedyś „Ale przecież te zdjęcia kosztują 2 zł”… resztę możesz sobie sam dopowiedzieć. Ludzie są zapatrzeni bez sensu w swoich idoli, którzy w pracy i na co dzień wcale nie są tacy krystaliczni i mili.

Rozmawiał Bartosz Pańczyk

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *