Zień zatrudnia (za darmo) fanów z łapanki na Facebooku. Tak wyglądają kulisy jego pokazów

Mój tekst o porażce organizacyjnej podczas ostatniego pokazu Maćka Zienia, wywołał sporo emocji. Dzwoniliście do mnie z ciekawymi refleksjami, pisaliście pod nim komentarze, podawaliście go dalej na Facebooku. Temat ten poruszyli też na antenie Dwójki prowadzący „Pytanie na śniadanie”. Dziękuję! Czerwony dywan to wbrew pozorom nie tylko blichtr, cekiny i miliony monet. Mówiąc głośno o jego czarnej stronie i tym co czasem wyprawia się na eventach, a na co nie powinny się godzić zarówno gwiazdy jak i dziennikarze, jest szansa, że w końcu się coś zmieni. Tym bardziej, że problem przeszkadza wielu osobom. Nie ma więc co dłużej robić dobrej miny do złej gry, bo w kupie siła.

Wiecie już, że Maciej Zień podczas ostatniego pokazu potraktował gwiazdy jak plebs. O tych dantejskich scenach, których byłem świadkiem tydzień temu pisałem <<TUTAJ>>. Pozostawało wciąż jednak pytanie skąd taka dezorganizacja u projektanta, który nie jest nowicjuszem. Wręcz przeciwnie. Zień to marka i krawiectwo na wysokim poziomie. Jego ciuchy to nie tanie szmaty, a dobre jakościowo wyroby. Po odzewie jaki od was dostałem już wiem co jest grane. Czas więc na drugi odcinek, który pokazuje, że jest gorzej niż mi się wydawało.

Projektant mimo niemałego dorobku nie współpracuje już z żadną agencją eventową. Jego imprezy obsługują fani z łapanki na Facebooku, którzy wcześniej nie pracowali przy tego typu wydarzeniach. Tak było teraz, tak było też przy poprzednim pokazie w Operze Narodowej. – To jest zazwyczaj ok. 10 osób, które ogarniają dosłownie wszystko „na czuja”. Oczywiście za darmo w ramach wpisu do CV. Młodzi niedoświadczeni ludzie, którzy nie ukrywają, że są pasjonatami mody, zrobią wszystko by uczestniczyć w takich wydarzeniach. W zespole Maćka nie ma nawet profesjonalnego koordynatora, który dysponowałby zadania i czuwał nad całością. No i efekt mamy jaki mamy – zdradza mój informator. To jednak nie wszystko. Zień, który kiedyś korzystał z pomocy najlepszego reżysera pokazów – Katarzyny Sokołowskiej, stwierdził, że bez niej poradzi sobie równie dobrze. I tym oto sposobem gdy zniecierpliwieni goście kotłowali się w piątkowy wieczór przed salą, gdzie miał odbyć się pokaz, w środku trwała próba generalna (takie rzeczy robi się dużo, dużo wcześniej). Przeciągała się, bo mistrz Zień wywrócił wszystko do góry nogami. Wcześniej modelki miały chodzić w parach, ale pół godziny przed pokazem zrezygnowano z tego pomysłu i dziewczyny musiały ogarnąć choreografię od początku. Dodam też, że film z Kasią Warnke, wyświetlany podczas pokazu nagrywany był dzień wcześniej. Montaż skończył się też chwilę przed pokazem.

– Jeśli nie ma się budżetu na pokaz , to po co zabierać się za niego po łebkach?  To przecież nieuczciwe w stosunku do sponsorów, którzy wykładają niemałe pieniądze i do zaproszonych gości dla których jest całe wydarzenie. Przecież każdy myślący człowiek zakłada w budżecie koszt zatrudnienia obsługi z prawdziwego zdarzenia – zauważa mój informator.

To więc oszczędność, zwykłe skąpstwo, a może głupota? Co jest problemem Maćka? Kolekcja nie obroni się publicznie sama. Nawet mimo tego, że jest bardzo dobra.

One comment on “Zień zatrudnia (za darmo) fanów z łapanki na Facebooku. Tak wyglądają kulisy jego pokazów
  1. Well well well…Mialam do czynienia z PR’owym teamem owej pani. Noty PR zaczynające sie od „kochani”, stylistycznie i merytorycznie pozostawiające do życzenia wiele a nawet bardzo wiele, błędy w określeniu płci odbiorcy (wysyłka seryjna…niech leci) mogłabym mnożyć przykłady. Dziwię sie Mackowi ze mając takie możliwości i będąc projektantem na wysokim poziomie zatrudnia ludzi bez klasy i rozumu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *