Co się stało z mózgiem Karoliny Szostak? Wtopy prezenterki w jednym tekście!

Ta tragedia też ma trzech bohaterów i trzy akty. Szekspir by tego lepiej nie wymyślił.

Akt I

Karolina Szostak (przyjaciółka Marii), Maria Jones (przyjaciółka Karoliny, żona Vlada) i Vlad (kochający mąż, zwany w pewnych środowiskach Ivanem)

Przyjaźń Karoliny Szostak i Vlada kwitnie. Panie wyjeżdżają razem na wakacje. Na przyjęciu w Marbelli, ekskluzywnym hiszpańskim kurorcie, pełnym posiadłości należących do najzamożniejszych ludzi świata dołącza do nich mąż Marii – Vlad.

Akt II

Karolina Szostak (ex przyjaciółka Marii, świeżo upieczona przyjaciółka Vlada), Maria Jones (cierpiąca rozwódka), Vlad (towarzysz salonowy Karoliny Szostak i jej najlepszy przyjaciel)

„Przechodzę teraz przez bardzo trudny emocjonalnie czas – chodzi o rozwód” – informuje w internecie Maria Jones. Tymczasem na salonach w Warszawie szczęśliwa Karolina Szostak widywana jest co rusz z Vladem. Fakt zauważa: „Patrząc na Karolinę Szostak zatopioną w uściskach przystojnego mężczyzny, nie można się oprzeć wrażeniu, że w powietrzu unosi się namiętność”. Ponoć rozwód Marii i Vlada jest nieunikniony. Maria rozpoczyna wendetę. W internecie nie zostawia na Karolinie suchej nitki. „Ona jest jego zabawką. Jego nowa dziewczyna będzie młodsza, ładniejsza i będzie odnosiła więcej sukcesów, gdyż Vlad jest cudownym człowiekiem!”, pisze.

Akt III

Karolina Szostak (ex przyjaciółka Marii i Vlada), Maria Jones (wybaczająca żona), Vlad (skruszony mąż)

Maria Jones triumfuje. – Nie jesteśmy rozwiedzeni! Co więcej, jesteśmy znowu razem! – mówi w rozmowie z Faktem. I chwali się nowym zdjęciem z ukochanym. – To zdjęcie zostało zrobione tydzień temu na moim urodzinowym przyjęciu w Dubaju – zapewnia. Tymczasem Karolina wykorzystuje rozstanie z Vladem. W białych rękawiczkach smarując do zaprzyjaźnionych dziennikarzy na Marię jako swój „bliski znajomy”, promuje nową książkę i i DVD z ćwiczeniami, „które pomogą Polkom w dbaniu o formę”.

Nie oceniam życiowych wyborów Karoliny Szostak. Po dobrych serialach, romanse, zdrady, trójkąty czy czworokąty (ich też w show-bizie nie brakuje) nie robią na mnie wrażenia. Poza tym dużo lepsze nazwiska brały się za łby i odbijały sobie facetów. Jednak obok ostatnich medialnych poczynań prezenterki Polsatu trudno mi przejść obojętnie. Szczególnie gdy nosi się nadany samozwańczo tytuł, Pierwszej Hieny powołanej do walki z hipokryzją w III RP. Gdy słyszę, że teraz Karolina żali się komu może, że media wchodzą z buciorami w jej życie i jest jak zdziwiona Iwona za każdym razem gdy widzi artykuł na temat znajomości z Vladem i Marią, otwiera mi się nóż w kieszeni. Myślałem, że tracąc wagę nie traci się mózgu. W przypadku Karoliny śmiem twierdzić, że jest wprost przeciwnie, bo prezenterka ewidentnie przestała go używać. Jak wygląda logika według Karoliny Szostak i motto, którym się kieruje? Gdy chcesz trzymać faceta w ukryciu, chodź z nim na imprezy show-biznesowe, na których roi się od dziennikarzy i fotoreporterów. Umówmy się, że Karolina nie jest gwiazdą u której pod domem stoi wianuszek paparazzi. Zapewniam, że odrobina dyskrecji, nie ciąganie za sobą chłopa i dziś nie mielibyśmy tej medialnej telenoweli.

 

W ogóle zestawienie koło siebie dwóch słów – „Szostak” i „prywatność” to jak dobry suchar Karola Strasburgera. Nie wiem czy prezenterka uważa, że jej powiernicy, – którzy swoją drogą przekazują dalej jej żale i śmieją się z jej hipokryzji za plecami – mają niskie IQ czy może podejrzewa ich o amnezję. Ja dzięki Bogu i na złość Karolinie na pamięć nie narzekam. Weźmy pierwszy lepszy wywiad z „Vivy”, który wyskakuje w googlach. Dowiadujemy się z niego np. że:

chce mieć dziecko (Chciałabym spotkać jeszcze kogoś, w kim się zakocham i komu mogłabym urodzić dziecko. Już nie jestem taka bardzo młoda, ale chciałabym. Żyję teraz po to, czekam na miłość.)
miała wypadek (Byłam 15-latką, która nagle dostała nowe życie, i płynnie przeszłam w fazę zabawy. I bawisz się, bawisz się, bo się cieszysz, że żyjesz, a potem było zahamowanie, bo okazało się, że znowu trafiłam do szpitala, że znowu się coś tam złego zaczęło dziać z głową. I zatrzymałam się. Musiałam się skupić tylko na pracy, na szkole, na życiu. Przez to też pewnie nie piję, nie palę, to są konsekwencje tego, że się przestraszyłam. Bo piłam i paliłam)
jej ostatni związek trwał 11 lat (Byłam długo w związku, 11 lat, i to też było tak, że się spotkaliśmy i natychmiast… Chemia, widzisz kogoś i wiesz, że chcesz. Nie czujesz przed nim wstydu, skrępowania, że możesz mu wszystko powiedzieć. Że nie ma takich gierek, a jest swoboda. uważam, że ludzie nie są do monogamii stworzeni. Byłam wtedy dużo młodsza, to był mój pierwszy facet na serio… A potem się okazało, że ani on nie jest do tego stworzony, ani chyba ja. Nie planowałam tego rozstania, ono się nagle wydarzyło i niespodziewanie. Ale nie ryczałam z tego powodu, że się rozstaliśmy, tylko że to tak długo trwało.
singielstwo jej doskwiera (Przychodzą takie refleksje, że chciałabym być już z kimś, że dziecko, żeby ktoś mnie trzymał za rękę. I teraz sobie myślę, że… chciałabym być z kimś do końca życia. I nawet nie o to chodzi, żeby on siedział w tym domu i był, ale żeby w głowie była świadomość, że gdzieś ta druga osoba jest. Potrzebuję takiego ciepła, przytulenia, banalnych rzeczy)

Takich cudownych refleksji są w internecie tysiące. Cała obecność Karoliny Szostak w mediach opierała się na tego typu historiach. A teraz Pani Szostak śmie się obrażać, że kogoś zainteresuje chłop z którym przyszła na imprezę? Jak bardzo trzeba nie mieć wstydu i wdzięczności by teraz oburzać się na dziennikarzy którzy poruszają tematykę, którą zawsze chętnie się dzieliła i którą sama prowokuje?

Warto też zauważyć, że dzięki temu, że media opisywały jej chudnięcie za szczegółami , zrobiła biznes życia, z którego teraz trzepie niemałą kasiorkę. Napisała dwie książki: (wkrótce o zgrozo! ma być kolejna) „Mój spektakularny detoks” i „Moja spektakularna metamorfoza” oraz dostała program w Polsacie Sport o ćwiczeniach i zdrowym jedzeniu. Mało tego, wkrótce ma wydać DVD z autorskimi ćwiczeniami. To jeszcze nie wszystko. Ponieważ jest o niej głośno ma więcej followersów i jej stawki za Instagram skoczyły. W jeden miesiąc potrafiła tam reklamować 12 rzeczy i zgarnąć za to 50 tys. zł. Mimo to nadal nie potrafi poruszać się zgrabnie w internetach.

Gdy po ostatniej publikacji opiniotwórczego portalu. Viva.pl śmiałem (hihi) pośmiać się, że trochę niedyskretnie pełni w tekście funkcję swojego „bliskiego znajomego”, bowiem małpa z autyzmem by się zorientowała kto maczał w tym palce, Karolina pokazała brak dystansu do siebie i zablokowała mnie w 5 minut od mojego posta. Nie wiem czemu to miało służyć, bo jako że ma profil publiczny, wylogowanie z Insta by przeglądać go jako gość zajmuje mi sekundę.

Mówią, że życie na diecie jest smutne. Patrząc na Karolinę Szostak zaczynam w to wierzyć. Zamiast toczyć jak Marina Łuczenko-Szczęsna wojnę z całym światem i obrażać dziennikarzy, warto może zjeść tego schabowego, którego teraz – jak mówiłaś w Fakcie – nie zjesz nawet dla mężczyzny, zrobić kilka wdechów i wydechów i włączyć Roberta Gawlińskiego? Polecam kawałek „Love Story”.

„To już koniec baby, skończyło się love story
Jestem już zmęczony, wracam dziś do żony
To już koniec baby, kłamiesz dla pieniędzy
Jestem już zmęczony, wracam dziś do żony”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *