Piłem piwko z Beatą Kozidrak, zalałem łzami Edytę Górniak, a z Korą tropiłem morderców alpaki. Taki był mój 2016 rok w pracy

Ostatnio pewna znana piosenkarka powiedziała mi, że jestem zbyt skromny. – Jak to?! Ja?! – oburzyłem się. Przecież jak to powiem na głos, to narażę się na zarobienie śliną, jak mi ktoś parsknie w twarz. Regularnie zalewam Facebook czy Instagram wszystkim co się u mnie dzieje i nie mam z tym problemu, więc co jeszcze mogę zrobić? – Promuj bardziej swoje nazwisko, które jest twoją dziennikarską marką- uściśliła. Przemyślałem to i fakt. Rzeczywiście przy Annie Popek i jej szpitalnych sesjach wypadam trochę jak Patrycja Pająk, która próbuje się wbić na ściankę, podczas, gdy w blasku jupiterów pręży się właśnie Anja Rubik. Wzbudzanie zainteresowania swoją osobą dużo lepiej wychodziło mi dotychczas na parkietach w klubach, ale przecież 17 lat potrafi mieć znowu tylko Zac Efron. Chociażbym bardzo chciał, to niestety to se ne vrati. Z tego właśnie prostego powodu powstało poniższe podsumowanie. Zewsząd zalewają mnie rankingi na coś tam roku, a ja przecież nie mogę być gorszy! O większości z tych rzeczy trąbiłem na bieżąco, ale zebrałem to do kupy, bo tak chyba robi się większe wrażenie. Trudno było mi wybrać top of the top, ale here we are. Z tych materiałów jestem szczególnie dumny 🙂

1. Gwiazdy Extra wychodzą na rynek
Ponieważ tygodnik „Gwiazdy” cieszy się wielkim zainteresowaniem czytelników, wychodząc im na przeciw, Ringier Axel Springer wypuścił ekskluzywne „Gwiazdy Extra”. Tym razem już nie jako dodatek do piątkowego „Faktu”, a odrębnie sprzedawane pismo. Wyjątkowe, bo poza materiałami, z których duża część to moja twórczość, poszerzone aż do 60. stron!  Na dodatek wysokiej jakości papier, więc w połączeniu z tym wszystkim o czym piszę, szał macicy ogarnął niejedną czytelniczkę. Finał tej historii jest taki, że magazyn sprzedał się jak świeże bułeczki i w planach są kolejne wydania. Na razie światło dzienne ujrzały dwa numery i tak się składa, że każdy z głównych materiałów okładkowych jest mój. Poza tym dostałem własną rubrykę, jakże pięknie nazywającą się po prostu „Wywiady Pańczyka” (na pierwszy ogień poszła Małgorzata Foremniak i Edyta Górniak), więc chyba jestem na dobrej drodze do życia Carrie Bradshaw (siedemnasty roku – proszę, proszę, proszę!). Oczekując więc aż moja szafa będzie pękać od butów Louis Vuitton czy toreb Gucci, polecam szczególnie moją pięknie obfotografowaną wizytę w bajkowym domu Katarzyny Dowbor pod Warszawą specjalnie dla „Gwiazd Extra”. To jak mieszka zobaczycie <<TU>>.
2. Beata Kozidrak dziękuje mi za wywiad
Jeżeli ktoś by mi kiedyś powiedział, że będę pił napój Bogów z Beatą Kozidrak, a nawet przejdę z nią na ty, to kazałbym mu puknąć się w głowę. W końcu Beata jako polska Madonna zbudowała wokół siebie mur, który szanują wszyscy dziennikarze. Piosenkarka przez swój imponujący dorobek wzbudza respekt i każdy wie, że to gwiazda takiego kalibru, do której nie dzwoni się z byle pierdołą, chyba, że chce się powtórzyć los Józka… Dotychczas było nam nie po drodze, ale w końcu pod koniec roku udało nam się umówić na wywiad. Idąc na niego myślałem, że spotkam kobietę miłą, aczkolwiek zachowawczą i zdystansowaną, bo w środowisku krąży legenda, że Beata raczej nie lubi udzielać wywiadów i do wylewnych nie należy. Tymczasem Beata, która przede mną siedziała przeszła moja najśmielsze oczekiwania. W efekcie porozmawialiśmy nawet o kozakach czy szampanie, którym lubi opijać sukces. Wywiad ukazał się w papierowym wydaniu „Faktu” w dwóch częściach, a Beti jego pierwszą odsłonę zamieściła nawet na swoim oficjalnym Facebooku, obdarowując mnie przy tym soczystym komplementem. Czy można chcieć czegoś więcej? Dzięki takim momentom czuję największe zawodowe spełnienie. <<TU>> do przeczytania na Fakt24.pl część pierwsza naszej rozmowy, a <<TAM>> druga. Klikajcie zanim światło ujrzą kolejne. Bo te z racji tego, że od lutego znowu dużo będzie się u niej działo, są już planowane! Przy okazji dziękuję menedżerce Beaty – Monice Kordowicz, bez której pewnie to wszystko by się nie udało. Monia, cytując klasyków: „dzięki, dzięki, dzięks, dzięks”.
3. Piotr Machalica pierwszy raz czemu rozstał się z Edytą Olszówką
Każdy kto mnie zna wie, że uwielbiam przeprowadzać wywiady. Najczęściej moimi rozmówcami są osoby dojrzałe czy starsze, bo nie mam siły na silenie się na pseudo-rozmowy z celebrytami znanymi z jednego hitu czy tancerkami, które uważają się za wybitne aktorki teatralne. Takie osoby poza rozbuchanym ego, nie mają niestety za grosz osobowości i nie umieją sklecić dwóch porządnych zdań. Po co więc się męczyć i serwować czytelnikom rozmowę o butach? O ile byt takich tworów w rubrykach plotkarskich bywa śmieszny, a nawet przydatny, bo przecież trzeba się też rozerwać, a najlepiej się to robi jak można się z kogoś pośmiać, to jednak pole wywiadowe wolę oddawać prawdziwym gwiazdom. Zazwyczaj wychodzi w ostatecznym rozrachunku na to, że najciekawsze okazują się osoby starsze. Jednym z takich rozmówców, z którym mógłbym rozmawiać godzinami jest zdecydowanie Piotr Machalica. Aktor i syn słynnego Henryka ma takie ciekawe życie, iż trzymam go za słowo, że kiedyś wyda książkę. Po naszym wywiadzie, który przypomina mi trochę spowiedź w pigułce, nie mam wątpliwości, że to byłby wydawniczy hit. A nasza rozmowa, którą <<TU>> przeczytacie jest dla mnie wyjątkowa z dwóch względów. Nie z każdym mogę pozrzędzić, że dzisiaj kultura, będąca kiedyś wyższą zeszła na psy i przyznać się, że chociaż mam 27 lat, to moja dusza jest gdzieś pomiędzy nim, a Aliną Janowską i nie narazić się na salwy śmiechu, a odczuć pełne zrozumienie. Przy okazji jednogłośnie przyznaliśmy, że czujemy na ekranie wielki niedosyt Edyty Olszówki, która dla niezorientowanych przez wiele lat była wielką miłością pana Piotra. Przy okazji ten zdradził prawdziwe powody ich rozstania. Jeśli gwiazda decyduje się na tego typu wyznanie, a przy tym nie mówiła o tym wcześniej, to dla dziennikarza najlepsza nagroda za miłą rozmowę. Gdybym dostawał tantiemy, to za ilość publikacji w kolorowej prasie czy internecie z tymi cytatami, jadłbym kanapki z hajsem.
4. Wzruszające wyznanie męża Aliny Janowskiej
W swojej pracy szczęśliwie załapałem się na czasy, w których udało mi się rozmawiać przez telefon z Violettą Villas, Andrzejem Łapicki, Ireną Jarocką czy Małgorzatą Braunek. I choć w przeciwieństwie do nich Alina Janowska ciągle żyje, to niestety od kilku lat choruje na Alzheimera, a to oznacza, że jest przykuta do łóżka i nie ma z nią kontaktu. Jaki wzruszony więc byłem, kiedy udało mi się porozmawiać w lipcu z jej mężem – panem Wojciechem Zabłockim. Nie słyszałem by ktoś będąc ze sobą 53 lata, tak pięknie mówił o miłości. – Wystarczy, że się do mnie uśmiechnie swoimi pięknymi oczami i tym delikatnym uśmiechem, a ja w nich widzę porozumienie i to, że chciałaby normalnie ze mną porozmawiać, bo wszystko pamięta, ale choroba ją blokuje. Te chwile mnie rozczulają. Za tym murem jest ona. Nigdy nie oddam Aliny do domu opieki. Nawet mi to przez myśl nie przeszło. Nie mógłbym tego znieść i chyba bym wtedy sam umarł. To dla mnie radość nie do opisania, że mogę na nią popatrzeć, nawet jeśli ona przesypia całe dnie – mówił mi <<TU>> Zabłocki.
5. Urodzinowa niespodzianka z Korą 
Czasem najciekawsze materiały wychodzą przypadkiem. Tak właśnie było w czerwcu, gdy zadzwoniłem do Kamila Sipowicza, by przekazał mojej idolce, której muzyka towarzyszy mi przez całe życie, serdeczne życzenia urodzinowe. Legenda Maanamu nie rozdaje swojego numeru na prawo i lewo i przyjęło się, że w sprawach, które jej dotyczą dzwoni się do jej menedżerki albo męża. Tymczasem telefon odebrała niespodziewanie bohaterka tego dnia. – Spodziewałam się, że wszyscy będą dziś dzwonić do Kamila, więc wzięłam jego telefon i przy nim koczuję – usłyszałem. Przy okazji urodzinowych życzeń i refleksji Kora poprosiła mnie o interwencję i zwrócenie uwagi na problem bezpańskich psów. Te od jakiegoś czasu grasowały w okolicy jej domu i straszyły ludzi. Doszło do tego, że zabijały przydomowe zwierzęta z okolicznych gospodarstw, o czym piosenkarka przekonała się na własnej skórze, w dniu gdy straciła swoją ukochaną alpaczkę. Cieszę się gdy w swojej pracy mogą poruszać ważne tematy, o których ludzie nie zdają sobie sprawy. <<TEN>> wywiad z Korą był więc dla mnie najlepszym prezentem urodzinowym jaki mogłem jej podarować. Naiwnie liczę, że gdy będziemy nagłaśniać takie problemy jak np. ten, to usłyszy o nim ktoś, kto ma realną moc sprawczą i coś się w życiu zmieni na lepsze?
6. Anita Lipnicka jest już zdrowa
„Jestem gotowa by odejść w każdej chwili” – mówiła w 2015 roku, opowiadając o swojej chorobie. Anita Lipnicka dowiedziała się wtedy, że ma guza ślinianki przyusznej. Zmuszona była przewartościować swoje życie bo niestety na jednym zabiegu się nie skończyło. Fani – w tym ja – drżeli z przerażenia, tym bardziej, że niektóre tytuły kładły już ją do grobu. Cieszę się, że rok 2016 okazał się dla Anity łaskawy i mogłem <<TU>> ogłosić cytując jej brata, że jej problemy zdrowotne to już przeszłość. Takie dobre nowiny mógłbym ogłaszać codziennie!
7. Powrót „Wielkiej gry”
Wydawało się, że dobra zmiana może mieć jednak chociaż jedno pozytywne następstwo. Gdy w lutym biuro prasowe TVP potwierdziło mi to, o czym od tygodni mówiło się na korytarzach, nie mogłem ukryć swojej ekscytacji, bo brakuje mi w obecnej telewizji programów, które poszerzają wiedzę. Podobnie zresztą zareagował „Fakt”. Powrotowi „Wielkiej gry” poświęcił nawet jedynkę na okładce. Więcej dystansu do planów wskrzeszenie słynnego teleturnieju miała jego prowadząca, Stanisława Ryster. Ta słysząc od włodarzy Dwójki o jego unowocześnieniu, mówiła mi <<TU>> bez ogródek, że „Wielka gra” nie może być dziadostwem i bała się co z tego wyjdzie. Ja jako niepoprawny optymista liczyłem, że jak Stanisława Ryster da się przekonać by ponownie pojawić się w programie to będzie dobrze. Pech chciał, że w międzyczasie szefostwo Dwójki zmieniło się kilkakrotnie. Obecny kierownik stacji ogłosił niedawno, że telewizja wycofuje się z powrotu „Wielkiej gry”, mimo że redakcja programu pracowała od miesięcy nad jej powrotem. Ból jest o tyle większy, że pierwotnie koło miało się ponownie zakręcić już za dwa miesiące. Niestety TVP2 woli produkować programy typu „Mów mi mistrzu”, gdzie Natalia Siwiec świeci sterczącymi sutkami, a Rafał Maserak pokazuje dupę. W ramach misji, oczywiście!
8. Stanisław Kostrzewski jakiego nie znaliście
Tata Małgorzaty Rozenek-Majdan to bardzo mądry człowiek. Ci, którzy interesują się polityką znają go jako byłego skarbnika PiS-u. Ja jednak nie rozmawiałem z nim o polityce, a o jego rodzinie  i pokazałem go z zupełnie innej strony. Nie zimnego polityka, a ciepłego męża, ojca i dziadka, który w wolnych chwilach zajmuje się swoim gospodarstwem. Mieliśmy dwa duże wywiady i za każdym razem byłem wielce usatysfakcjonowany. Zdradzały one bowiem przy okazji trochę więcej o jednej z najciekawszych par w Polsce, aniżeli wygładzone do granic możliwości ich wywiady do „Vivy”! czy „Gali”. Druga większa rozmowa z panem Stanisławem miał miejsce w tym roku, na chwilę przed tym, gdy sami zainteresowani zmienili strategię i otworzyli się na dziennikarzy. Dziś opowieści o tym jak wygląda ich życie są z ich ust na porządku dziennym, ale wierzcie mi, że był czas gdy Gośka była obrażona na dziennikarzy i cały świat. Wtedy najciekawszym źródłem informacji na jej temat okazywał się jej tata, co okazuje się było wyzwaniem. Tylko mnie udało się go namówić na dłuższe rozmowy. Przy okazji zdementowałem krążące plotki o tym, że pan Kostrzewski jako nie ukrywający się konserwatysta, nie pała sympatią do nowego wybranka córki. Gosia i Radek mają w moim domu nawet sypialnię, mówił mi, a przecież gdyby się nienawidzili to ex Dody nie mógłby na to liczyć.
9. Stanisława Celińska o swoim fenomenie
Nie jest tajemnicą, że w dzisiejszych czasach artyści nie mogą żyć z płyt, bo te się po prostu nie sprzedają. Na szczęście jest ktoś taki jak Stanisława Celińska, która temu zaprzecza i przy okazji przywraca wiarę w nasze społeczeństwo. Legendarna aktorka zabiera się w 2015 roku poważnie za śpiewanie i jej płyta „Atramentowa” okazuje się najlepiej sprzedającym się albumem w Polsce. Lepiej tylko zeszła u nas ostatnia płyta Adele czy soundtrack do filmu „50 Twarzy Greya”, ale to zagraniczne twory, więc who cares? Każdy wokalista w naszym kraju marzy by sprzedawać płyty czy bilety na koncerty z takim tempem jak się to jej udaje. Rozmawiać z taką Artystką – przez wielkie A” – która teraz przeżywa drugą młodość to prawdziwy zaszczyt. Czytajcie <<TU>> i szanujcie panią Stasię!
10. Zbigniew Zamachowski odstąpił od reguły
Zbigniew Zamachowski nie przepada za kolorową prasą. Ta dała mu w kość, gdy rozstał się z żoną i związał się z Moniką – wtedy jeszcze – Richardson. Dziś podchodzi do dziennikarzy show-biznesowych z nieufnością, ale w końcu emocje opadły i uważam, że gdy jest ważny powód warto rozmawiać. Cieszę się więc, że w 2016 roku udało mi się go namówić na szczerą rozmowę o sukcesie jego córki, Broni, która chyba była jego pierwszą rozmową z „Faktem”. Młoda Zamachowska obok Bogusława Lindy zagrała  w – ostatnim jak się okazało – filmie Andrzeja Wajdy – „Powidoki” i z marszu dostała świetne recenzje. – Przyjeżdżam bardzo często na Festiwal w Gdyni, dwukrotnie nawet zostałem laureatem nagrody za główną rolę męską, a tylu ciepłych słów ile ostatnio przyjąłem „na klatę” pod adresem Broni, to nigdy pod własnym adresem nie dostałem – opowiadał <TU> dumny tata. Rozmawiać z takim aktorem to wyzwanie, ale i wielka przyjemność. Zainspirowany oglądałem po naszej rozmowie przez cały weekend wszystkie filmy Kieślowskiego.
Bonusowa Edyta Górniak
Podsumowanie roku bez Edyty Górniak? Never happen! Postanowiłem jednak, że potraktuję diwę jako wisienkę na torcie tegorocznych sukcesów. Ta zawsze przecież smakuje najlepiej, a materiałów z nią udało mi się zrobić tyle, że nie potrafię wskazać tego najważniejszego. Każde spotkanie z Edytą to okazja do ciekawych rozmów, które uczą mnie czegoś nowego. Na pewno nie zapomnę spotkania, gdy Edyta dziękując za wsparcie, rozpłakała się przed moją kamerą. Zostawiam linki do materiałów, które okazały się najgłośniejsze…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *