W domu Joanny Krupy

dom-dżoana2

O Joannie Krupie można plotkować godzinami. W końcu Aśka – oprócz ciekawego życia o którym chętnie mówi – ma jakąś osobowość, co w show-bizie nie jest wcale takie oczywiste. Gdy zbierze się to do kupy, z innymi aspektami, o których dalej piszę, mamy świetną pożywkę dla hejterów. A szkoda, bo to bardzo fajna dziewczyna! Ludzie nie znoszą, gdy komuś się wiedzie lepiej od nich, dlatego np. czytamy takie kwiatki, że Krupa jest bankrutką i tylko udaje bogatą. Akurat byłem niedawno w jej luksusowej willi w Kalifornii, która przypomina posiadłość Carringtonów z serialu „Dynastia” i powiem jedno. Cytując klasyczkę: HEJTERZY FAK OFF (pisownia oryg. – przyp. red). Jeśli tak wygląda bankructwo to daj mi je Boże!

Spacerując z Dżoaną po Hollywood Hills, kolejny raz uświadamiam sobie dlaczego tak bardzo ją lubię. Uwielbiam „amerykańskie sny”, a jej życie to właśnie dowód na to, że warto marzyć. Uroda i hipnotajzing eyes to w jej przypadku nie wszystko. Zerknijmy dalej, a nikt nie będzie miał złudzeń, dlaczego nie da się koło niej przejść obojętnie. U jej boku od lat jest kochający i przystojny mąż, Romain Zago, który zarabia grube miliony dolarów na swoim nocnym klubie w Miami. Wszystko? Nie! Dżoana nie jest zdesperowaną kurą domową. Jej praca jest niemniej (a nie zdziwię się nawet jak bardziej) dochodowa. Choć niejeden przy dużych pieniądzach postradał zmysły, to ona obala mit głupiej blondynki i udowadnia, że ładna buzia nie wyklucza głowy na karku. Serio to może iść w parze! Ona nie chce być tylko kobietą swojego faceta.  Jej determinacja i siła z jaką od lat dąży do celu sprawiły, że dziś może się pochwalić wieloma sukcesami, za które jest grubo wynagradzana. Jako w sumie jedna z nielicznych gwiazd z naszego podwórka, może śmiało stwierdzić, że u niej spokojnie hajs się zgadza. Od lat jest przecież gospodynią „Top model” w TVN-ie, sprzedaje okładki najważniejszych pism, a poza tym święci większe lub mniejsze triumfy za oceanem. Występuje w filmach, bierze udział w przeróżnych kampaniach czy programach telewizyjnych. Z tych ciekawszych smaczków w jej CV jest udział w amerykańskiej edycji „Tańca z gwiazdami” gdzie zdobyła 4 miejsce czy reality show „The Real Housewives of Miami”, do którego oglądania przyznała się chociażby sama Michelle Obama. Pieniądze więc ma i nie musi martwić się o rzeczy materialne. Nie dotknęła jej jednak znieczulica na problemy innych, a to przecież często idzie w parze. Krupa słynie z wielkiego serca, jakie okazuje zwierzętom. Na jej fundację, którą dumnie prowadzi, idą z jej konta miesiąc po miesiącu, spore sumy pieniędzy. Bo na czym jak na czym, ale gdy w grę wchodzi pomoc biednym zwierzętom, Joanna nie potrafi oszczędzać.

Zrzut ekranu 2015-11-26 o 20.55.55Zrzut ekranu 2015-11-26 o 20.56.36

Powiecie, że jestem nieobiektywny bo patrzę na Dżoanę przez pryzmat tego, że mamy ze sobą fajny przelot i byłem u niej w domu. Wszyscy dziennikarze przyznają mi chyba jednak teraz jednogłośnie, że Krupa jest wymarzoną rozmówczynią i z każdym kto ją szanuje ma dobry kontakt. Idąc z nią na wywiad zawsze przyniesie się z niego hot newsa. Ma się też gwarancje, że przy okazji spędzi się miło czas, bo przy niej nie da się nie uśmiechnąć. Jej amerykański akcent, który jest uroczy i poczucie humoru poprawiają mi nastrój nawet w najgorszy dzień na świecie. Zresztą mój kolega, Maciek, z którym spędzałem wakacje życia, o których pisałem już trochę we wcześniejszej notce, po wizycie u niej powiedział mi, że to niesamowite, ale ona jest taka sama jak w telewizji. Czyli szczera, spontaniczna i do bólu normalna. Tak, przy tym całym bogactwie i luksusach można być normalnym. Asia nie gra wielkiej niedostępnej gwiazdy, którą trzeba błagać o wywiady. Jest świadoma, że aby zera na koncie nie topniały, musi być obecna w mediach. Czyli istnieje tu wzajemne poszanowanie dwóch przenikających się światów. Relacja gwiazda-dziennikarz jest dla niej kompletnie zrozumiała. W willi na samym szczycie wzgórz Hollywood przyjmuje mnie w zwykłych szortach, adidasach i t-shircie. Bez tony zbędnego makijażu, chociaż wie, że będziemy robić zdjęcia do materiału dla tygodnika „Gwiazdy”. Ma w nosie, że po korytarzach walają się pudła, która pomaga pakować jej mama. Przecież jest w trakcie przeprowadzki. Hejterów rozczaruję. Joanna nie wyląduję teraz pod mostem. Kupiła nowy – nie mniej luksusowy – dom w tej samej okolicy. Czyli na samej górze słynnych Hollywood Hills, gdzie ceny rosną wraz z wysokością. Nie obrabowała jednak banku. Mogła sobie na to spokojnie pozwolić. W końcu na tym domu, w którym się spotykamy „na pożegnanie” sporo zarobiła. Jako że ma on aż 464 metrów kwadratowych, na których znajduje się np. 6 sypialni z łazienkami, basen czy kort tenisowy, Dżoana zainkasowała aż 4,5 miliona dolarów, czyli, bagatela 17,5 miliona złotych. Szczegóły tej decyzji możecie przeczytać <<TU>>.

dzoanarozkla2

Przy okazji poznaję pięć uroczych psów Joanny, które są dla niej całym światem. To one obok Asi będą dzisiaj bohaterami moich zdjęć. Krupa traktuje je jak swoje dzieci, ale niestety nie wszystkie idą z nami na spacer, mimo że towarzyszy nam jej przyjaciółka, która pomaga ogarnąć sytuację. Wyjście z taką gromadką czworonogów to niezłe wyzwanie. Muszę zrobić Asi piękne zdjęcia, a w takim towarzystwie harcujących pupilów, byłoby to prawie impossible. Ostatecznie zabieramy ze sobą trójkę psiaków. Czym kieruje się Asia decydując kto z nami pójdzie? Decyzja jest akurat prosta. Jeden pupil ma słabe serce, więc upał, który nam tego dnia towarzyszy (30 stopni!) nie jest dla niego wskazany. Drugi z kolei średnio lubi spacery, więc dziś nie będziemy go męczyć. Spacerujemy po krętych wzgórzach wśród luksusowych domów, a ja czuję się niczym bohater „Gotowych na wszystko”. Po 20 minutach obfotografowanego spaceru dochodzimy w końcu do punktu widokowego, z którego słynny napis Hollywood jest niemal na wyciągnięcie ręki. Obok są punkty wspinaczkowe dla lubiących adrenalinę, ale my tym razem podziękujemy. Robimy kilka zdjęć na pięknym tle. Ostatecznie jedno z nich trafiło tydzień temu na okładkę „Gwiazd”. Może jeszcze wprawdzie Marcinem Tyszką nie jestem, ale mogę już śmiało powiedzieć, że Joanna Krupa pozowała przed moim obiektywem i zrobiłem z nią okładkę. W tej pięknej scenerii kończy się też nasz spacer. Wprawdzie Joasia idzie z przyjaciółką i psiakami jeszcze dalej, ale ja muszę wracać. Dochodzi wieczór, a chcę przecież zdążyć na halloweenowe party Adama Lamberta, które tego dnia odbywa się w moim hotelu.

dzoana

Anyway, korzystając z okazji, skoro już jesteśmy w temacie, z Joanną Krupą kojarzy mi się też inna fajna sytuacja. W lato gdy kręciła w Polsce „Top model” szukała domu dla dwóch tymczasowo adoptowanych psów: Keni i Bruna. Stwierdziłem, że razem z moją gazetą przyłączymy się do akcji. Musieliśmy tylko znowu zrobić fajne zdjęcia do tekstu. Spotkaliśmy się pod jej hotelem i po szybkim rzucie oka na szarą okolicę zdecydowaliśmy, że podjedziemy do parku. Tam wśród zieleni będzie większe pole do popisu. Na taksówkę trzeba było jednak czekać aż 25 minut, a Asia miała za 2 godziny przymiarki u Dawida Wolińskiego, który szył jej sukienkę na odbywającą się następnego dnia konferencję jesienną TVN. W końcu podjechaliśmy starym Renault mojego fotografa, który trochę zawstydzony oznajmił, że „jakby co to on przyjechał samochodem, ale nie sądzi by taka gwiazda chciała do niego wsiąść”. Aśka nie miała z tym w ogóle problemu. Powiedziała, że dla niej tylko liczy się by bezpiecznie dojechać na miejsce. A że samochód nie ma klimatyzacji? Otworzy okno! Dzięki temu miny przechodniów, którzy z niedowierzaniem zatrzymywali się na ten widok na pasach, będę pamiętał do końca życia. Normalność nie jest jednak taka oczywista.

Zrzut ekranu 2015-11-26 o 20.49.54Zrzut ekranu 2015-11-26 o 20.50.43Zrzut ekranu 2015-11-26 o 20.54.22Zrzut ekranu 2015-11-26 o 20.54.44Zrzut ekranu 2015-11-26 o 20.55.11Zrzut ekranu 2015-11-26 o 20.55.32Zrzut ekranu 2015-11-26 o 21.33.24Zrzut ekranu 2015-11-26 o 21.29.26Zrzut ekranu 2015-11-26 o 21.29.01

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *