Weźmy ślub „po polsku”

Kasia Zielińska swego czasu uznała, że jest wielką gwiazdą i mit ten podtrzymuje do dziś. Czymże więc byłaby gwiazda bez nuty tajemniczości i całej tej aury niedostępności, która przy tym towarzyszy? Oczywiście sztucznie wykreowanej przez nią samą, o czym można się było właśnie przekonać.

– Weźmy ślub, zapraszając przy tym pół warszawskiej elity, ale oficjalnie nie przyznawajmy się do tego – z takiego oto właśnie założenia wyszła świeżo upieczona panna młoda. – W razie czego jeśli ktoś zapyta, dementujmy jak leci, a gdy ostatecznie wszystko dopniemy na ostatni guzik, pozdradzajmy tu i ówdzie (oczywiście OFF THE RECORD) kilka szczególików, które tylko podsycą zainteresowanie naszą osobą i zapewnią nam prawdziwy bum przed kościołem.  To tylko pokaże, że trzeba się z nami liczyć bo jesteśmy wielką gwiazdą i że to my rozdajemy karty na salonach. A że na swoim koncie aktorskim nasze największe osiągnięcie to rola nieśmiertelnej już chyba Marty Walewskiej z „Barw szczęścia„? Nie szkodzi. Show must go on!

Zielińska niemal do ostatniego dnia dementowała jak sama mówiła „bzdury odnośnie tego jakoby w tym roku miała stanąć na ślubnym kobiercu”. Sam ślub z panem Wojciechem miał być ponoć ściśle tajny i z dala od miejskiego zgiełku. Tymczasem na stronie Ewy Wojciechowskiej tuż przed samą uroczystością pojawiła się sesja państwa młodych z najdrobniejszymi szczegółami ślubu oraz wywiad z Gosią Baczyńską, która zaprojektowała pannie młodej suknię.

Aby tego było mało, Zielińka dając dowód tego, że zależy jej na prywatności, ślubowała ostatecznie „miłość, wierność i uczciwość małżeńską” w bardzo ustronnym miejscu, a mianowicie kościele pod wezwaniem Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny w… WARSZAWIE. NA STARÓWCE. Samo wesele było niemniej kameralne, bo nieopodal w jakże mało obleganych Arkadach Kubickiego, tuż pod samym Zamkiem Królewskim.

/źródło Fakt.pl/

Śmieszy mnie hipokryzja i zakłamanie gwiazd. Czy nie można brać przykładu z Kasi Cichopek, która po tym, gdy mleko się wylało nie ukrywała już faktu, że bierze ślub? W końcu kim byłaby bez fotoreporterów?

Niestety kolejny raz zapomniał wół jak cielęciem był. Zielińska jak wiele koleżanek drugiego sortu (niby aktorki, niby gdzieś grają, ale tak naprawdę niczym się nie wyróżniają i drugą Jandą czy Cielecką nie są i nigdy nie będą) woli stwarzać pozory. Wielki ślub zapewni jej teraz dobrą prasę na ładnych kilka miesięcy. Gdyby rzeczywiście Zielińskiej zależało na cichej uroczystości, poszłaby tropem Anny Czartoryskiej, która pokazała, że jak się chce, można się pobrać w tajemnicy. Tylko po co? O ile Anna Czartoryska może sobie na to pozwolić, bo a) na brak pieniędzy nie narzeka, b) nigdy na wielkim rozgłosie jej nie zależało, to dla Kasi Zielińskiej byłby to strzał w stopę. W końcu bez mediów nie ma jej i nie będzie.

One comment on “Weźmy ślub „po polsku”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *