Galimatias u Stuhrów, czyli tak się żyje w show-biznesie

Czy Samanta Stuhr urodziła chłopca? A może pani Stuhrowa urodziła dziewczynkę? Kto jest ojcem dziecka? Tymi oto pytaniami żyje teraz medialny półświatek. Sama zainteresowana zaś z domniemanym konkubentem – Jakubem Krupskim, który parcie na szkło ma niewątpliwie, mogą płakać, że TVN ostatecznie nie zdecydował się na reaktywację „Tańca z gwiazdami”.

Małżeński kryzys ze zdradą i dzieckiem w tle… Takiej historii nie było chyba w polskim show-biznesie od zarania dziejów. A już na pewno od kiedy na rynku pojawił się „Fakt” czy „Super Express”.  Tym samym uznawane za jedne z największych grzesznic rynku: Monika Richardson czy Agnieszka Włodarczyk mogą odetchnąć z ulgą. Ich historie o porannym seksie czy wynurzenia o ciałach astralnych odpadają w przedbiegach przy tym, co ostatnio zaserwowała nam żona znanego i nomen omen lubianego aktora. Odetchnąć mogę też dziennikarze prasy kolorowej. Sezon ogórkowy skończył się szybciej niż się zaczął!

Dotychczas wydawało się, że małżeństwo Macieja i Samanty Stuhrów jest jednym z normalniejszych w show-biznesie. Podczas gdy wokół co rusz kolejne pary decydowały się na rozwody, nie szczędząc przy tym słów, w żałosnych wywiadach, oni sprawiali wrażenie, że ich to nie dotyczy, a sami będą ze sobą na dobre i na złe. Że cały ten świat nie jest dla nich, bo w końcu szczęście rodzinne nie sprzedaje się tak dobrze jak zdrada. Gdy już udzielali wywiadów, motywem przewodnim była ich praca zawodowa. Ironia losu? Sprawiali wrażenie.

„Raczej jest lubiany, chodź chłodny i mało kumpelski. Dla dziennikarzy to zwykle dramatycznie twardy orzech do zgryzienia. Sama znam kilka legendarnych już w pewnych redakcjach opowieści o tym, jak robiono wywiad ze Stuhrem, który nic nie mówił, a jak już coś powiedział, w autoryzacji wszystko ślicznie wyciął” – pisze Karolina Korwin Piotrowska w swojej książce pt: „Bomba”.

To czym teraz żyje cała Polska nie pozostawia już złudzeń, że w show-biznesie coraz mniej miejsca na prawdę. A jeśli już jest, to w miesięczniku „Film”, który okrutnie zabito, bądź nomen omen w gazecie „Mój pies”. Wszędzie indziej widzimy nic innego jak popłuczyny PR-owej walki o wizerunek. Niestety często bez pomocy ludzi, którzy się na tym znają. Gwiazdy wolą grać na własną rękę. A później dziwią się, że mamy to co mamy.

W rzeczywistości za drzwiami mieszkania państwa Stuhrów, toczyło się prawdziwe życie, które w niczym nie różni się od tego, które wiedzie przeciętny Kowalski, jakże dalekie od tego, które pokazywali w kolorowych magazynach.

Ja rozumiem, że zawsze może nie wyjść, że ludzie się rozstają. Każdy popełnia błędy. OK. Ale po co ta cała szkopka z udawaniem, gdy mleko się wyleje? Czy nie można najzwyczajniej w świecie powiedzieć po ludzku: “Cóż, rozstajemy się”?  Tajemnicą Poliszynela od dawna było to, że Maciej Stuhr od miesięcy nie mieszka już z żoną. Oczywiście, zaraz po tym gdy gazety o tym napisały, aktor obraził się na dziennikarzy. W końcu najlepiej powiedzieć, że wszystko co o mnie piszą, to głupie plotki wyssane z palca. Kilku fanów może to kupi, ale w oczach ludzi z branży, która jest mała jak Paryż Północy, ośmiesza się na amen, podsycając tylko zainteresowanie swoją osobą.

Gdyby wtedy Stuhr poszedł po rozum do głowy, nie słuchając siostry swojej małżonki, która (sic!) jest jego menedżerką, a zatrudniając sztab specjalistów, dziś nie mielibyśmy całego tego cyrku, na które biedny narzeka. Ludzie chwile plotkowaliby o ich rozwodzie, a później znaleźliby sobie inny temat. Dziś ciąża w tle nie miałaby już takiego wydźwięku jaki ma w sytuacji, gdy wszystko wskazuje na to iż mamy do czynienia z poczęciem z nieprawego łoża. Bo powiedzmy sobie szczerze: rozwód, zdrada, rozstanie to w show-biznesie sytuacja kryzysowa. Być albo nie być. Inni dzięki rozstaniom zyskują swoje “pięć minut” (patrz: Joanna Koroniewska) dla innych to gwóźdź do trumny o czym przekonał się chociażby Mikołaj Krawczyk.

Stuhr przyjął jednak taktykę wypierania rzeczywistości. „Na żywo” donosi, że Samanta Stuhr jest w ciąży. Co robi Maciek? Mydli ludziom oczy na Facebooku pisząc, by nie wierzyli we wszystko co czytają. Na jego nieszczęście, zaraz po tym plotkarski świat obiega zdjęcie z brzuszkiem jego małżonki, które nomen omen jednoznacznie potwierdza pojawiające się doniesienia i które rozpoczyna całą medialną lawinę. Lawinę, która ruszyła i szybko się nie skończy.

Aby było ciekawiej, dalej słyszymy, że Samanta Stuhr zaciążyła, ale nie z wyżej wspomnianym małżonkiem, ale ponoć z  przyjacielem domu –Jakubem Krupskim z zespołu Tune znanym głównie z polsatowskiego show „Must be the music”. Wielu przeciera sobie oczy ze zdziwienia, ale dalsze fakty mówią same za siebie.

Stuhr ani jego rodzina nie zjawiają się finalnie w szpitalu, a zamiast nich po tym, gdy Samanta trafia na porodówkę, pod salą czuwa nikt inny jak młody piosenkarz. To właśnie on jest pierwszą osobą, która wita na świecie nowo narodzone dziecię. Jakieś pytania? Teraz Stuhr żali się w internecie, że jego życie zamieniło się w koszmar. Z całym szacunkiem do jego osoby jako aktora, którego uwielbiam, trzeba mu przyznać, że na własne życzenie. Można było to uciąć dawno temu! A płakanie i robienie z siebie ofiary jakie to media są “be”  i „fu” bo się nim interesują i o nim piszą, nic nie da, a tylko pogorszy sytuację. W końcu żyjąc w XXI wieku, pan Stuhr wybierając zawód aktora, chyba był świadomy z czym się to je i że życie osoby publicznej rządzi się swoimi prawami? Nie wierzę, że nie! Decydując się na rozstanie, romans, musisz wiedzieć, że wcześniej czy później to wypłynie i wzbudzi zainteresowanie innych. Taki los gwiazdy. Zawsze można też przecież żyć jak Bóg przykazał. Ktoś broni? Pomijam już fakt, że pan Maciej sam swego czasu wprowadził ukochaną wtedy jeszcze małżonkę i córkę na salony, pojawiając się z nimi na czerwonym dywanie.

 

/screen: Fakt.pl/

Dużo lepiej z zainteresowaniem mediów swoją osobą radzi sobie Krupski. Na zdjęciach, które obiegły internet, widać wyraźnie, że blask fleszy go nie peszy, a wręcz cieszy. Tak, on może wyjść z tej całej telenoweli jako największy wygrany, wchodząc na stałe do grona “gwiazd”, o których codziennie rozprawiają się kolorowe magazyny. Samanta zostanie potępiona, gdyż kobietom zawsze obrywa się najbardziej. Oczywiście może liczyć na propozycję wywiadu od „Gali” albo „Vivy”, gdzie opowie “całą prawdę i tylko prawdę” i tylko to jej pozostaje. „Tańca z gwiazdami” niestety już nie ma.

Stuhr o ile już na to nie za późno, zachowa resztki szacunku i jego kariera może nie ucierpi za bardzo, gdy teraz wyda oświadczenie, w którym powie, że jego małżeństwa z Samantą od dawna było fikcją, a oboje tkwili w nim ze względu na nastoletnią córkę Matyldę. Oczywiście pod warunkiem jeśli Samanta nie zacznie wyciągać brudów z ich małżeństwa. Jaskółki ćwierkają, że Perfekcyjna Pani Domu miałaby co sprzątać!

Jakby nie było jedno jest pewne – ten serial ma szansę by przebić w ilości odcinków i zwrotach akcji nieśmiertelną Modę na sukces. Tymczasem cała Polska wstrzymuje oddech i czeka na pierwszy spacer szczęśliwych rodziców 🙂 .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *